środa, 18 października 2017

No, wreszcie!

           - Ile można na Ciebie czekać?! - takimi słowami przywitała mnie w markecie "Marchewka w kapeluszu"! 
- Do mnie mówisz? - spytałam cicho, rozglądając się wokół...
- No pewnie! Ty jesteś Ola, prawda?
- Taaaak... skąd wiesz? 
- Mam swoje sposoby - tu szeroko się uśmiechnęła - dostałam  info, że jestem Ci przeznaczona a od jakiegoś czasu niepotrzebnie szukasz mnie w internecie, było tak?
- Prawda....ale... nie wiem co powiedzieć...
- Nic nie mów, tylko pakuj mnie do koszyka! - energicznym ruchem przecisnęła się przed inne, zapudełkowane panny.
- OK, właściwie to wszystko prawda - wzięłam ją do ręki - ale ile właściwie kosztujesz?
- Ty chyba żartujesz  - prychnęła, jak na leopardową dziewczynę przystało - nie masz pojęcia jak długo tu stoję i ile dzieciaków chciało mnie kupić! Przez Ciebie musiałam się ukrywać!
Ostatnie zdanie mnie kompletnie rozbroiło. Szybko wzięłam pudełko pod pachę i ruszyłam w stronę kas.
Ukradkiem jeszcze zerknęłam, czy aby nie ma krzywo pomalowanych oczu, bo miałabym duży problem, ale na szczęście była idealna :-)

Takim to sposobem rudowłosa dziewczyna z ciałkiem plus zamieszkała w naszym domu :-) 
Czy ktoś z Was ma jeszcze jakieś wątpliwości, że lalki same nas znajdują i wybierają? :)))

piątek, 13 października 2017

Jesienny spacer? Bardzo proszę :-)


         Przyjemny dotyk miękkiej włóczki, otulający ciało sweterek, ciepła dzianinowa sukienka z golfem, ściągaczowe getry to wszystko składa się na jesienny zestaw ubranek dla moich dziewczyn.



Panny poważnie myślą już o jesieni i są zadowolone z nowych ciuszków, które im podarowałam.














niedziela, 8 października 2017

Lea - tchnienie Wschodu

          Im piękniejszą i cenniejszą pannę mam w swoich zbiorach tym bardziej celebruję jej pokazanie. Zwlekam z przedstawieniem jej na blogu, aby się nią wpierw nacieszyć a po wtóre, aby dopracować jej stylizację do stanu, który mnie zadowoli.

Kiedy dotarła do mnie od jednej z najlepszych Artystek, jakie znam, to jest od Uleńki prowadzącej Bloga "OOAK-Moja pasja", przez kilka dni tylko na nią - oczarowana - patrzyłam... od początku bowiem byłam nią zachwycona! Ula stworzyła cud-pannę, a efekt przerósł po stokroć moje oczekiwania.
Uleńko kochana - bardzo, bardzo Ci dziękuję!



Wracając do Lei...
Kruczoczarne włosy Neko, bo to właśnie ona stała się bazą repaintu, nie za bardzo korelowały z delikatnymi rysami twarzy mojej nowej panny. Z drugiej strony musiały zostać, bo nie chciałam ryzykować zniszczenia prześlicznego malunku.
Aby zniwelować kontrast i złagodzić rysy postanowiłam uzupełnić fryzurkę Lei o bordowe pasemka.

Jasna karnacja Lei zmotywowała mnie też do wyszukania ciepłej kolorystycznie tkaniny. Brzoskwiniowy odcień kwiatów uznałam za odpowiedni i tak powstała pierwsza suknia dla Lei.


piątek, 6 października 2017

Nie uwierzę...

          ...jeśli ktokolwiek powie, że łatwo ostrzyc lalka - faceta! Nie uwierzę i koniec!
Nie mam pojęcia jakie trzeba mieć zdolności fryzjerskie oraz ile trzeba wykorzystać kosmetyków, żelów i lakierów, aby wyglądał jako tako!
Ale od początku.
Straciłam ostatnio serce do mojego Huntera Huntsmana z powodu jego fryzury. To już nie była fryzura, lecz klejoglut "okraszony" łysieniem plackowatym po próbie jego odglutowienia. Tak mocno tarłam mu włosy szamponem i nikt nie wie czym jeszcze, że po brązowym meszku na bokach głowy pozostało tylko wspomnienie...
 
Kilka razy podejmowałam próbę poprawienia jego wyglądu, ale że do końca nie miałam pomysłu jak to zrobić, sadzałam go więc z powrotem na kanapie w głębi półki.

Bodźcem stały się tutoriale w sieci, na których teoretycznie poduczyłam się sztuki rerootu metodą wkłuwania pasemek włosów przełamaną igłą. Nie wierzyłam za bardzo w powodzenie całej sprawy, ale mnie naszło, więc podjęłam taką próbę.







wtorek, 3 października 2017

Niebieski sweter z kapturem dla Ashy

          Swetrem z kapturem zawładnęła Asha. Zrobiła to szybko i zdecydowanie twierdząc, że będzie idealny do jesiennego szaleństwa na deskorolce :-)
Założyła go na białą, bawełnianą koszulkę od Cioci Ewy, od której dostała też przekochane trampeczki, do tego dżinsowe legginsy i kremowe skarpetki :)))




Kiedy ją zobaczyłam już trzymała pod pachą sprzęt, więc nie było co dalej się zastanawiać, tylko ruszyć w teren!

Asha uparła się też, aby pokazać wykonaną z tej samej włóczki czapkę, choć była ona zrobiona dla innej panny i innego swetra...
(o tym wkrótce).